Zastraszę cię, wejdę z butami w twoje życie, naładuję cię poczuciem winy i odrę cię z wszelkiej pewności siebie, bo w ten sposób mogę utrzymać nad tobą kontrolę – by pokazać ci, jak bardzo cię kocham!


wtorek, 21 grudnia 2010

Toksyczny wstyd. Jak uzdrowić wstyd, który cię zniewala

autor: John Bradshaw
tytuł: Toksyczny wstyd. Jak uzdrowić wstyd, który cię zniewala
tłumaczenie: Helena Grzegołowska-Klarkowska
wydanie I
Wydawnictwo Akuracik
Warszawa 1997




Powinnam była zacząć serię "Psychologia na co dzień" właśnie od tej książki. Dlaczego? Dlatego, że John Bradshaw w sposób prosty i zrozumiały wprowadził Czytelnika w zawiłości rozwojowe i funkcjonowanie podstawowej jednostki społecznej, jaką jest rodzina oraz wychowanie dzieci. 

fragment

Uraz spowodowany porzuceniem

Używam tutaj słowa "porzucenie" w znaczeniu o wiele szerszym, niż to się potocznie przyjęło. Najczęściej, gdy mówimy, że ktoś został "porzucony", mamy na myśli, że został "opuszczony fizycznie". Nie pomijam tutaj tego znaczenia, ale by móc nazwać tkwiące w nas demony, musimy dotychczasowy sens słów nieco rozszerzyć.
Chciałbym więc rozciągnąć powyższy termin, by objąć nim również rozmaite formy porzucenia emocjonalnego, takie jak pozbawianie dziecka pieszczot, deprywacja jego potrzeb narcystycznych, tworzenie iluzorycznej więzi, pozbawianie dziecka możliwości zaspokojenia jego naturalnych z punktu widzenia rozwojowego potrzeb zależnościowych, wplątywanie dziecka w chory system rodzinny. Pod pojęciem porzucenia rozumiem też wszelkiego rodzaju przemoc wobec dziecka. 

Alice Miller, w swojej doniosłej książce zatytułowanej The Drama of the Gifted Child (Dramat udanego dziecka), opisuje pewien paradoks - wielu dobrych, troskliwych, oddanych rodziców porzuca swoje dzieci. Miller opisuje też drugi, równie paradoksalny fakt: siłą napędową w życiu wielu ludzi wybitnie uzdolnionych, mających niezwykłe osiągnięcia i odnoszących wiele sukcesów, jest głęboka, przewlekła depresja, u źródeł której tkwi wstyd. Powodem tego wstydu, którym przesiąknięte jest ich prawdziwe, autentyczne Ja, było porzucenie w dzieciństwie. Wspomniałem o tym zjawisku już wcześniej, nazywając je "dziurą w duszy". Lektura prac Alice Miller znacznie pogłębiła moje rozumienie urazu porzucenia. Mimo że dla Miller pojęcie wstydu nie jest kluczowym pojęciem wyjaśniającym, nietrudno zauważyć, że opisując proces utraty autentycznego Ja i towarzyszącą temu procesowi depresję, opisuje zjawisko toksycznego wstydu, tyle że w inny sposób.

Osoba porzucona pozostawiona jest sama sobie. Powodem porzucenia może być zarówno nieobecność fizyczna, jak i fizyczna obecność. Bycie porzuconym przez kogoś, kto jest fizycznie obecny prowadzi do jeszcze głębszych zaburzeń...


poniedziałek, 20 grudnia 2010

Toksyczni teściowie

autor: Susan Forward, Donna Frazier
tytuł: Toksyczni teściowie. 
Uwolnij się od destrukcyjnych związków z toksycznymi teściami
przełożyła Monika Betley
wydanie II poprawione
(wydanie I ukazało się nakładem Jacek Santorski &Co Wydawnictwo)
Dom Wydawniczy REBIS, Poznań 2007




Zawierając małżeństwo, zapominamy często o tym, że nie wiążemy się tylko z jedną osobą. Wchodzimy do rodziny, która ma pewien bagaż emocjonalny i utrwalone tradycje. O kłopotach z teściami, a zwłaszcza z teściowymi, krąży mnóstwo żartów. Ale niestety zdarza się, i to nierzadko, że toksyczni teściowie to naprawdę poważny problem. Autorka opisuje różne ich typy, uczy, jak je rozpoznawać i jak skutecznie chronić związek przed zgubnymi wpływami.



fragment

Życie w trójkącie
Zazwyczaj, kiedy osiągasz stadium silnego zaangażowania uczuciowego, wiesz już wiele o swoim partnerze i albo masz już za sobą pierwsze spotkania z jego rodziną, albo przynajmniej znasz ją z opowiadań: wiesz o jej świętych, skandalistach, dyktatorach i męczennikach. Patrząc wstecz z oślepiającą jasnością, jaką daje spojrzenie z perspektywy czasu, prawdopodobnie przypominasz sobie, kiedy po raz pierwszy przeczułeś, że czekają cię kłopoty z teściami. W przypadku niektórych ludzi sygnałem takim jest chłodne przyjęcie lub rodzaj napięcia, które wydaje się nieuniknione. Innym przypominają się migawki z przeszłości, na przykład oschła wymiana zdań przez telefon czy docinki. Jeśli nieprzyjemne wspomnienie szybko znika i nie utrwala się w pamięci w postaci uparcie powracającego motywu, nie ma właściwie większego niebezpieczeństwa. Jeżeli jednak masz trwałe wspomnienie jakiejś chwili lub zdarzenia, które zapowiadały nadchodzące kłopoty, wówczas może się zdarzyć, że zaczniesz odtwarzać to wspomnienie w swym umyśle jak film.
W przypadku Anne, trzydziestojednoletniej artysty grafika, sygnałem ostrzegawczym była reakcja teściowej na podejmowane przez nią decyzje dotyczące spraw osobistych i zawodowych.

"Ruth wzięła mnie na cel, zanim jeszcze Joe i ja się pobraliśmy. Była wściekła, że nie mam zamiaru zmienić nazwiska, choć przecież jest ono na wszystkich moich folderach reklamowych i w książce telefonicznej. W czasie zaręczynowej kolacji powiedziała Joemu, dość głośno, by usłyszało to jeszcze kilka osób, w tym ja, że jej zdaniem jestem zbyt ambitna i w związku z tym Joe będzie dla mnie na drugim miejscu po karierze, której, oczywiście, w ogóle nie warto robić. Mówiła tak, choć sama też pracowała zawodowo. Nie powiedziałam nic, ale poczułam się upokorzona i wściekła. Dlatego spróbowałam obrócić to w żart i załagodzić sytuację. To po prostu nie była odpowiednia chwila na kłótnie".
[...] Czas mijał, a Anne nigdy nie mogła znaleźć "odpowiedniej chwili" na omówienie sytuacji. Kiedy przyszła do mnie, cztery lata po ślubie, nadal czuła się tak samo poniżona i wściekła; ponadto obwiniała samą siebie za to, że zlekceważyła te pierwsze sygnały ostrzegawcze i na czas nie okiełznała zachowania Ruth. Podobnie jak większość osób obarczonych toksycznymi teściami, od samego początku czuła, że wskutek wrogiego nastawienia teściów na jej małżeństwo ma większe prawdopodobieństwo ponieść fiasko, niż stać się szczęśliwą fuzją dwóch rodzin. Stłumienie tej myśli wyzwala potężne siły, które sprawiają, że cierpimy w samotności. Kochasz. Nie chcesz poruszać żadnych kwestii, które mogłyby położyć się cieniem na romantycznym uczuciu, które łączy cię z partnerem. Chcesz, by przyszli teściowie lubili cię i akceptowali.
Anne zdziwiona patrzy wstecz na to, jak usilnie starała się przekonać samą siebie, że nieuprzejmość, którą dosłyszała podczas kolacji zaręczynowej, była chwilowym wybrykiem; jak okazało się w ciągu następnych lat, był to pierwszy z wielu chwilowych wybryków.

"Tak bardzo chciałam, żeby mnie lubiła, i byłam pewna, że kiedy wreszcie mnie pozna, to się tak stanie. Ale gdzie tam. Kiedy się pobraliśmy, było już tylko gorzej. Wtedy nabrałam przekonania, że sprawy dobrze się ułożą, gdy zostanie babcią. Dziś jest już na świecie dwójka wnuków, a ona nadal sobie na mnie używa".
Dlaczego pozwalamy, by upłynęło tyle czasu od chwili, gdy zdamy sobie sprawę, że mamy problemy z teściami, do momentu gdy przestajemy liczyć na to, że one same znikną...

Toksyczni rodzice

Książka z serii Psychologia na co dzień

autor: Susan Forward
tytuł: Toksyczni rodzice
przełożył: Ryszard Grażyński
wydanie II
Jacek Santorski & Co, Agencja Wydawnicza
Warszawa 2006
Jeden z największych bestsellerów psychologicznych



Pacjenci Susan Forward to ludzie skatowani przez własnych rodziców. Fizycznie bądź psychicznie. Krytykowani, dręczeni okrutnymi żartami, obarczeni winą, napastowani seksualnie czy... rozpaczliwie chronieni. Niewielu z nich przed podjęciem terapii zdawało sobie sprawę z tego, że zostali zniszczeni destrukcyjnym wpływem "toksycznych" rodziców, umiejętnie zaszczepiających w dziecku wieczną traumę, poczucie poniżenia. Dzieci toksycznych rodziców, wszedłszy w dorosłość, mają zachwiane poczucie własnej wartości prowadzące z kolei do samoniszczących zachowań. Zawsze, nawet faktycznych zasług, czują się bezwartościowi, mimo kochającego partnera - niekochani, mimo życiowego powodzenia - nieprzystosowani. Uczucia te wynikają w znacznej mierze z faktu, że jako dzieci zostają pozbawione wiary w siebie i wpedzone w poczucie winy. A stając się dorosłymi, nie potrafią zrzucić tego ciężaru, co odbija się na każdym aspekcie ich życia.

fragment

"Robię to dla twojego dobra"
[...] Wielu rodziców nadal wierzy, że kara fizyczna jest jedynym skutecznym sposobem przekazywania zasad moralnych i norm zachowania. Wiele z tych lekcji przeprowadza się w imię religii. Żadnego dzieła nie wykorzystano tak dalece dla usprawiedliwienia bicia, ale też i tak błędnie jak Biblii.
[...] Ci sami rodzice często wierzą we wrodzoną skłonność dziecka do zła. Wierzą, że surowe traktowanie uchroni dziecko przed zepsuciem. Głoszą takie zdania, jak: "mnie wychowano rózgą z drewna orzechowego; lanie od czasu do czasu zupełnie mi nie zaszkodziło", lub "Muszę wzbudzić w nim strach przed Bogiem", albo "Ona musi wiedzieć, kto tu rządzi" czy też "On musi wiedzieć, co mu wolno, to będzie posłuszny".
Niektórzy rodzice usprawiedliwiają bicie, ukazując je jako niezastąpiony element rytuału, przez który trzeba przejść jako doświadczenie czyniące dziecko twardszym, odważniejszym i silniejszym. W to właśnie miał wierzyć Joe:

Matka mojego ojca zmarła, kiedy ojciec miał czternaście lat. Nigdy się z tego nie otrząsnął. I nadal nie może się z tego otrząsnąć, a ma już sześćdziesiąt cztery lata. Ostatnio powiedział mi, że był dla mnie brutalny, ponieważ chciał mnie uodpornić na ból. To była chora sprawa, ale on zbudował teorię, że jeśli nie czujesz, nie będziesz musiał doświadczać życiowego bólu. Z ręką na sercu, wierzę, że on myślał, iż chroni mnie przed zranieniem. Nie chciał, abym ja przeżył ból, przez który on przeszedł, kiedy zmarła mu matka.

Bicie, zamiast uczynić Joego twardszym i bardziej odpornym na zranienia, uczyniło go osobą bojaźliwą i nieufną, dużo gorzej wyposażoną na życie. Absurdem jest wierzyć, że surowe fizyczne kary mogą mieć jakikolwiek pozytywny wpływ na dziecko.

W rzeczywistości badania wskazują, że dyscyplina fizyczna nie jest szczególnie skuteczna jako kara nawet w przypadku specyficznych niepożądanych form zachowań. A bicie okazało się być tylko krótkotrwałym środkiem zaradczym. Rodzi ono w dzieciach silne uczucie wściekłości, marzenia o zemście oraz nienawiść wobec samych siebie. Jest zupełnie oczywiste, że psychiczne, emocjonalne i często cielesne szkody spowodowane przez fizyczną przemoc są całkowicie nieporównywalne z jakimikolwiek chwilowymi korzyściami.

Od siebie mogę dodać tylko krótkie podsumowanie. W przyszłości dzieci z ofiar stają się oprawcami dla swoich najbliższych i dla innych ludzi. Nieświadomie projektują na innych traumę, która stała się ich udziałem.

Szantaż emocjonalny

autor: Susan Forward (autorka bestselleru Toksyczni rodzice) i Donna Frazier
tytuł: Szantaż emocjonalny. Jak obronić się przed manipulacją i wykorzystaniem.
przekład: Małgorzata Trzebiatowska
wydanie drugie w języku polskim
Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne
Gdańsk 2007





Fragment
[...] Zaplanowaliśmy sobie z żoną, że na święta Bożego Narodzenia wybierzemy się w podróż. Czekaliśmy na te wakacje od miesięcy. Kiedy zadzwoniłem do mamy, by jej powiedzieć, że wreszcie kupiliśmy bilety, była bliska płaczu. "Ale co ze świątecznym obiadem?" - zapytała. "Zawsze się spotykamy w Boże Narodzenie. Jeśli wyjedziecie, to zepsujecie wszystkim ten dzień. Jak możecie mi to robić? Jak myślisz, ile świąt Bożego Narodzenia jeszcze mi zostało?". No i oczywiście poddałem się. Żona mnie zabije, ale nie mógłbym cieszyć się wyjazdem, mając takie poczucie winy wobec mamy. (TOM)

Weszłam, by powiedzieć szefowi, że potrzebuję pomocy albo ustalenia bardziej realistycznego terminu ukończenia projektu. Kiedy tylko wspomniałam, że nie mogę dać sobie rady, rozpoczął przemowę: "Wiem, że chcesz więcej czasu spędzać w domu, z rodziną. Ale myślę, że chociaż brakuje im ciebie, docenią awans, który chcemy ci przyznać. Potrzebujemy kogoś do pracy w grupie, kto jest bardzo oddany swemu zajęciu - kogoś takiego, kim według mnie jesteś ty. Ale jak chcesz - możesz spędzać więcej czasu z dziećmi. Tylko pamiętaj, że jeśli to jest dla ciebie najważniejsze, to będziemy musieli ponownie rozważyć twoją przyszłość w firmie". Poczułam się całkowicie zdruzgotana. Teraz nie wiem, co robić. (KIM)


Co to jest szantaż emocjonalny?
Szantaż emocjonalny to potężna forma manipulacji, polegająca na tym, iż nasi bliscy grożą nam - bezpośrednio czy pośrednio - że nas ukarzą, jeśli nie zrobimy tego, czego sobie życzą. U podłoża każdego szantażu tkwi jedna podstawowa groźba, którą można wyrazić na wiele sposobów, na przykład tak: Jeśli nie będziesz zachowywał się tak, jak chcę, to będziesz cierpiał. Kryminalista szantażujący jakąś osobę może grozić, że wykorzysta informacje dotyczące jej przeszłości i zniszczy jej reputację. Na ogół żąda pieniędzy za dochowanie tajemnicy. Szantaż emocjonalny uderza w nas osobiście. Posługująca się nim osoba wie, jak bardzo cenny dla nas jest związek z nią. Zna nasze słabości i najgłębsze sekrety. I nawet jeśli bardzo jej na nas zależy, to kiedy się obawia, że nie postawi na swoim, wykorzystuje swoją wiedzę o nas, by sformułować groźby, które przynoszą jej to, czego pragnie: naszą uległość.
Wiedząc, że potrzebujemy miłości i aprobaty, nasz szantażysta grozi, że nas ich pozbawi, albo też swoim zachowaniem utwierdza nas w przekonaniu, że musimy sobie na nie zasłużyć. Jeśli na przykład jesteś dumny ze swojej szczodrości i troskliwości, to szantażysta może nazywać cię samolubnym i nieczułym, kiedy nie podporządkowujesz się jego woli. Jeżeli cenisz pieniądze i bezpieczeństwo finansowe, to szantażysta może zapewniać ci je tylko pod pewnymi warunkami lub grozić, że cię ich pozbawi. I jeśli mu uwierzysz, to możesz przyzwyczaić się do poddawania jego kontroli swoich decyzji i swojego zachowania.
Znalazłeś się w tańcu szantażu, w tańcu z niezmierną liczbą kroków, figur i partnerów.

Ponieważ niezwykle trudno [...] rozpoznać emocjonalny szantaż, kiedy mamy z nim do czynienia - a nawet na długo potem - przygotowałam listę, która pomoże ci stwierdzić, czy stałeś się ofiarą szantażysty.
Gdy ważni w twoim życiu ludzie:
  • grożą, że utrudnią ci życie, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą?
  • nieustannie grożą, że zerwą z tobą, jeśłi nie zrobisz tego, czego chcą?
  • mówią ci lub sugerują, że będą zaniedbywać obowiązki, zrobią sobie krzywdę lub popadną w depresję, jeśli nie zrobisz tego, czego chcą?
  • zawsze chcą więcej, niezależnie od tego, ile im dajesz?
  • zazwyczaj zakładają, że im ustąpisz?
  • zazwyczaj ignorują czy deprecjonują twoje uczucia i pragnienia?
  • wiele ci obiecują, ale spełnienie tych obietnic uzależniają od twego zachowania i rzadko ich dotrzymują?
  • obsypują cię wyrazami aprobaty, kiedy im ulegasz, a dezaprobaty, kiedy nie chcesz ulec?
  • posługują się pieniędzmi jako środkiem do postawienia na swoim?
Jeśli odpowiedziałeś twierdząco choćby na jedno z tych pytań, to jesteś emocjonalnie szantażowany...

Toksyczne słowa

Książka z serii "Psychologia na co dzień"
Autor: Patricia Evans
Tytuł: Toksyczne słowa. Słowna agresja w związkach
Wydanie I
Jacek Santorski & Co,
Agencja Wydawnicza, Warszawa 2008





Książka ta skierowana jest do wszystkich. Tak się składa, że zawarte w niej przykłady, doświadczenia i historie zostały mi opowiedziane przez kobiety. Z tego też względu o cierpieniach związanych ze słowną agresją piszę z kobiecego punktu widzenia, mam nadzieję, że bez uprzedzeń. Aby ochronić prywatność osób, które podzieliły się ze mną swoimi doświadczeniami, zmieniłam ich imiona i okoliczności relacjonowanych przez nie wydarzeń. Opisane przeze mnie kobiety są "wypadkową" moich rozmówczyń. To kobiety, które są lub były związane z werbalnie agresywnymi partnerami.

Słowna agresja to forma przemocy, która nie pozostawia śladów porównywalnych ze śladami przemocy fizycznej. Może być jednak przyczyną takich samych cierpień, a powrót do normalności może trwać znacznie dłużej. Ofiara słownej agresji żyje w świecie, w którym wszystko coraz bardziej się komplikuje. Kobieta żyje z mężczyzną, który jest kim innym "na pokaz", a kim innym prywatnie. Drobne upokorzenia albo wybuchy gniewu, chłód i obojętność albo bezwzględna dominacja, sarkastyczne uwagi albo milczący dystans, manipulacje i wymuszenia lub nieuzasadnione wymagania to najczęstsze rodzaje zachowań. Sprowadzają się one jednak do stwierdzeń typu "co się z tobą dzieje", "robisz z igły widły" oraz innych, bardzo licznych form wyparcia. Najczęściej kobieta będąca ofiarą słownej agresji cierpi bez świadków, nie mając nikogo, z kim mogłaby podzielić się swoimi uczuciami. W oczach przyjaciół i rodziny jej agresywny partner może uchodzić za naprawdę porządnego faceta, a z pewnością za takiego się uważa.

Mimo iż książka ta opisuje przeżycia kobiet, nie da się ukryć, że niektórzy mężczyźni również padają ofiarą słownej agresji ze strony swoich partnerek. Zazwyczaj jednak nie odczuwają oni takiego lęku jak kobieta, żyjąca w ciągłym strachu przed gniewem mężczyzny.

Jeżeli kiedykolwiek doświadczyłaś słownej agresji, z pewnością pamiętasz, jak w bardziej lub mniej subtelny sposób dawano ci do zrozumienia, że twoje odczucia i postrzeganie rzeczywistości są nieprawidłowe. W konsekwencji podświadomie zaczęłaś kwestionować prawdziwość tego, czego doświadczałaś. Proponuję zatem, abyś czytając o przypadkach słownej agresji, zastanowiła się, czy opisane sytuacje nie wydają ci się znajome.

Celem tej książki jest nauczenie cię rozpoznawania subtelnych form słownej agresji i manipulacji. Moim zamiarem było przedstawienie niuansów obcowania ze słowną agresją w taki sposób, w jaki odbierają je jej ofiary. Ludzie woleliby zapomnieć o przeszłości, nie wracać więcej do bolesnych doświadczeń, które doprowadziły do napisania takiej książki jak ta. Wszyscy chcielibyśmy zapomnieć o naszych dawnych problemach. Przeszłość może nas jednak wiele nauczyć, a zdobyta w ten sposób wiedza pozwoli podejmować świadome decyzje, które zapewnią nam lepszą przyszłość. Upokorzenia jednej osoby upokarzają nas wszystkich.
Materiału do książki dostarczyły mi rozmowy z 40 kobietami - ofiarami słownej przemocy. Ich wiek waha się od 21 do 66 lat. Średni czas trwania ich związków to nieco ponad 16 lat. Sumując, można powiedzieć, że czerpałam z ponad 640 lat doświadczeń słownej agresji. Większość kobiet, z którymi rozmawiałam, odeszła od swoich agresywnych partnerów. Pięć, dziesięć, piętnaście lat po rozstaniu wciąż roztrząsały i próbowały zrozumieć, co im się przytrafiło. Aby ratować swój związek, skorzystały z każdej drogi, z każdego sposobu: tłumaczyły, przymykały oczy, prosiły, błagały, chodziły na terapię grupową lub indywidualną, starały się być jak najbardziej niezależne, zaspokajając swoje własne potrzeby i nie prosząc o "zbyt wiele", zgadzając się na coraz mniej, rezygnując z jakichkolwiek żądań, okazując wyrozumiałość. Nic jednak nie pomagało. Dynamika ich związku często wciąż pozostawała dla nich tajemnicą.

[...] Skutki słownej agresji mają przede wszystkim charakter jakościowy. Oznacza to, że w przeciwieństwie do skutków fizycznej przemocy nie są widoczne gołym okiem. Nie ma bowiem śladów bicia, siniaków, podbitych oczu ani połamanych kości. Miernikiem doznanej krzywdy jest w tym przypadku natężenie psychicznych cierpień doświadczanych przez ofiarę słownej agresji. Jakość przeżyć ofiary określa więc stopień przemocy.

Moim nadrzędnym celem jest ułatwienie ci, Czytelniczko, rozpoznawania symptomów słownej agresji. Ponieważ słowna agresja wiąże się z osobistymi doświadczeniami, książka ta w całości dotyczy ludzkich doświadczeń.
Czytając ją, należy pamiętać o trzech ważnych faktach pozwalających zachować szerszą perspektywę:

  1. W związku opartym na przemocy agresywny partner zazwyczaj wypiera się swojej agresji.
  2. Akty słownej agresji mają najczęściej miejsce za zamkniętymi drzwiami.
  3. Akty przemocy fizycznej są zawsze poprzedzone aktami słownej agresji.
  
Od siebie dodam, że z agresją słowną spotykamy się nierzadko w codziennym obcowaniu z innymi. Najczęściej jest nie zauważana, ignorowana czy wręcz akceptowana w niektórych środowiskach. Doświadczamy jej w domach rodzinnych, w szkołach, stykamy się z nią w zwykłych relacjach rówieśniczych, towarzyskich a często i zawodowych. Akceptujemy to nie zauważając, ile cierpienia przysparza.