Książka z serii Psychologia na co dzień
autor: Susan Forward
tytuł: Toksyczni rodzice
przełożył: Ryszard Grażyński
wydanie II
Jacek Santorski & Co, Agencja Wydawnicza
Warszawa 2006
Jeden z największych bestsellerów psychologicznych
Pacjenci Susan Forward to ludzie skatowani przez własnych rodziców. Fizycznie bądź psychicznie. Krytykowani, dręczeni okrutnymi żartami, obarczeni winą, napastowani seksualnie czy... rozpaczliwie chronieni. Niewielu z nich przed podjęciem terapii zdawało sobie sprawę z tego, że zostali zniszczeni destrukcyjnym wpływem "toksycznych" rodziców, umiejętnie zaszczepiających w dziecku wieczną traumę, poczucie poniżenia. Dzieci toksycznych rodziców, wszedłszy w dorosłość, mają zachwiane poczucie własnej wartości prowadzące z kolei do samoniszczących zachowań. Zawsze, nawet faktycznych zasług, czują się bezwartościowi, mimo kochającego partnera - niekochani, mimo życiowego powodzenia - nieprzystosowani. Uczucia te wynikają w znacznej mierze z faktu, że jako dzieci zostają pozbawione wiary w siebie i wpedzone w poczucie winy. A stając się dorosłymi, nie potrafią zrzucić tego ciężaru, co odbija się na każdym aspekcie ich życia.
fragment
"Robię to dla twojego dobra"
[...] Wielu rodziców nadal wierzy, że kara fizyczna jest jedynym skutecznym sposobem przekazywania zasad moralnych i norm zachowania. Wiele z tych lekcji przeprowadza się w imię religii. Żadnego dzieła nie wykorzystano tak dalece dla usprawiedliwienia bicia, ale też i tak błędnie jak Biblii.
[...] Ci sami rodzice często wierzą we wrodzoną skłonność dziecka do zła. Wierzą, że surowe traktowanie uchroni dziecko przed zepsuciem. Głoszą takie zdania, jak: "mnie wychowano rózgą z drewna orzechowego; lanie od czasu do czasu zupełnie mi nie zaszkodziło", lub "Muszę wzbudzić w nim strach przed Bogiem", albo "Ona musi wiedzieć, kto tu rządzi" czy też "On musi wiedzieć, co mu wolno, to będzie posłuszny".
Niektórzy rodzice usprawiedliwiają bicie, ukazując je jako niezastąpiony element rytuału, przez który trzeba przejść jako doświadczenie czyniące dziecko twardszym, odważniejszym i silniejszym. W to właśnie miał wierzyć Joe:
Matka mojego ojca zmarła, kiedy ojciec miał czternaście lat. Nigdy się z tego nie otrząsnął. I nadal nie może się z tego otrząsnąć, a ma już sześćdziesiąt cztery lata. Ostatnio powiedział mi, że był dla mnie brutalny, ponieważ chciał mnie uodpornić na ból. To była chora sprawa, ale on zbudował teorię, że jeśli nie czujesz, nie będziesz musiał doświadczać życiowego bólu. Z ręką na sercu, wierzę, że on myślał, iż chroni mnie przed zranieniem. Nie chciał, abym ja przeżył ból, przez który on przeszedł, kiedy zmarła mu matka.
Bicie, zamiast uczynić Joego twardszym i bardziej odpornym na zranienia, uczyniło go osobą bojaźliwą i nieufną, dużo gorzej wyposażoną na życie. Absurdem jest wierzyć, że surowe fizyczne kary mogą mieć jakikolwiek pozytywny wpływ na dziecko.
W rzeczywistości badania wskazują, że dyscyplina fizyczna nie jest szczególnie skuteczna jako kara nawet w przypadku specyficznych niepożądanych form zachowań. A bicie okazało się być tylko krótkotrwałym środkiem zaradczym. Rodzi ono w dzieciach silne uczucie wściekłości, marzenia o zemście oraz nienawiść wobec samych siebie. Jest zupełnie oczywiste, że psychiczne, emocjonalne i często cielesne szkody spowodowane przez fizyczną przemoc są całkowicie nieporównywalne z jakimikolwiek chwilowymi korzyściami.


0 komentarze:
Prześlij komentarz